Inaczej

Żyjemy w trudnych czasach, w których presja i oczekiwania nie odstępują człowieka na krok. Są jak przyczepiony łańcuch z kulą u nogi, który chce się przeciąć, chce się odczepić, a najlepiej spalić, ale się nie da. Nieważne co się zrobi, to się nie da i już. Bo co mama i babcia powiedzą? A co sąsiad pomyśli…?

Żyjemy w trudnych czasach. A najtrudniej mają te osoby, które chcą inaczej. Nie chcą łatwiej, szybciej czy wygodniej. Chcą inaczej, po prostu. Ale na słowo „inaczej” ludzie mają alergię. Nie lubią go, bo „inaczej” znaczy niedobrze. Niedobrze, bo nie jak wszyscy, a jeśli nie jak wszyscy to, że źle i głupio, i trzeba zmienić na „tak samo”. Bo tylko wtedy jest dobrze i przede wszystkim…normalnie.

A normalnie, to po myśli innych. To ślub w kościele, to dziecko przed 30-stką, to obiad rodzinny w każdą niedzielę i normalnie to stabilna praca. A stabilna praca, to tylko w korporacji. Od 9:00 do 17:00 rzecz jasna, bo jak pracujesz do 18:00, to normalnie już nie jest. Wtedy i się przemęczasz, i za długo, i czasu na życie prywatne nie ma, i o Matko Bosko…a Matka Boska nie ma z tym niestety nic wspólnego. A szkoda. Może wtedy żyłoby się łatwiej.

I to „normalnie” wkurza mnie niemiłosiernie. Bo to, co normalne dla innych nie znaczy, że takie jest też dla mnie. Ale, bardziej od „normalnie” wkurzają mnie ludzie, którzy mają alergię na „inaczej”. Ja ich normalność szanuję i akceptuję, oni mojej odmienności nie.

To nie jest łatwe, żeby rozsądek ustąpił miejsca marzeniom. Powiedzmy sobie szczerze, trzeba mieć odwagę, żeby porzucić wygodne, stabilne życie i zaryzykować, by być tym, kim naprawdę chce się być. A spróbuj powiedzieć o swoich planach innym! Będzie jeszcze trudniej, gdy zacznie się: „a po co Ci to…”, „a dlaczego tak?”, „nie możesz normalnie? Jak wszyscy?”

Zawsze inspiruje mnie pewna historia 26-letniego Dean’a Schneider’a, który pewnego dnia kupił bilet, wsiadł na pokład samolotu i założył Hakuna Mipakę – ośrodek dla dzikich zwierząt w Afryce. Zostawił swoją rodzinę, przyjaciół, pracę, dotychczasowe życie i wyjechał na inny kontynent. Decydując się na ten krok, nie wiedział czy uda mu się przeżyć dłużej niż rok w nowym kraju, ale był pewny jednej rzeczy – że kocha dzikie zwierzęta. Zaryzykował i dzięki temu każdego dnia spaceruje z 6-cioma ogromnymi lwami, edukując przy tym ponad 8 milionów ludzi na całym świecie.

Pisząc, że „można lepiej” nie mam na myśli tego, że jest lepszy i gorszy sposób życia. Jest po prostu „inaczej”. Dla jednych ważne jest poukładane, spokojne życie, bez zbędnych niespodzianek. Dla drugich liczy się spontaniczność, różnorodność każdego dnia i codzienne przekraczanie własnych barier. Ja nie oceniam, nie mówię co jest „lepsze” a co „gorsze”, bo każdy sposób jest jakiś i czegoś uczy. Ważne, żeby sprawiał, że to Ty jesteś szczęśliwy. Nie babcia, nie mama, nie ciocia, nie koleżanka z pracy. Ty.

To jak, masz odwagę wyprowadzić na spacer swoje lwy?

Martyna Pacholak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *