Społeczny Żoliborz

   Ostatni czas był bardzo trudny, zupełnie inny niż to do czego przywykliśmy. Pandemia zmieniła mocno nasze życie, nasze zwyczaje, nasze codzienne sprawy.

   Wiele ze zwykłych zadań stało się ciężkich lub niemożliwych do realizacji, to co zwykle było łatwą do wykonania czynnością, okazywało się trudne. Wiele osób zostało zamkniętych w domach przez kwarantannę. Starsze osoby oraz Ci którzy posiadali jakieś schorzenia i obawiali się o zdrowie, wszyscy oni także starali się nie wychodzić.
   Sytuacja stała się przygnębiająca, ale okazało się, że jest w naszej dzielnicy pełno osób, które mają w sobie wiele dobra, chęci pomocy i empatii.
   Na osiedlowych forach, grupach sąsiedzkich i dzielnicowych pojawiło się bardzo dużo postów od ludzi którzy potrzebowali pomocy i od razu były propozycje takiego wsparcia. Na klatkach schodowych zawisły bezinteresowne oferty skierowane do potrzebujących.
  Pojawiały się samoistne inicjatywy, od najbardziej podstawowych, takich jak wyrzucenie śmieci czy zrobienie zakupów, aż po pomoc psychologiczną czy prawną. Pojawiały się różne oferty od osób prywatnych, ale także od różnego rodzaju drobnych przedsiębiorców, którzy także mocno odczuli wprowadzone ograniczenia.
Po kwiaty przywożone przez plantatorów ustawiały się kolejki, sklepy dostarczały zakupy osobom starszym, a drożdże stały się cenną zdobyczą którą dzielili się sąsiedzi.
   Czytałem te wpisy dzień w dzień i miałem wrażenie, że mimo iż skutki pandemii są straszne, to jednak pojawił się promień dobrej energii. Sąsiedzi chcieli pomagać sąsiadom. W czasach gdy coraz trudniej o znajomości które nie są tylko wirtualne okazało się, że ludzie potrafią dalej sobie pomagać całkiem realnie.
Nie wiem czy to kwestia naszej dzielnicy, o społecznikowskich tradycjach, czy po prostu mamy w sobie takie pokłady dobra, ale naprawdę fajnie było widzieć te wszystkie oferty sąsiedzkie.
   Liczę, że mimo iż powolutku wracamy do normalności sprzed dwóch-trzech miesięcy, to chęć pomocy innym która zakiełkowała w trudnym czasie, pozostanie z nami i będzie wzrastać.
Może zapoczątkowane relacje, które poprzez obostrzenia były sprowadzone do zostawienia paczki na wycieraczce i „dziękuję” przez drzwi, teraz się pogłębią? Może potrzebowaliśmy takiego ciężkiego czasu, by znów zacząć patrzeć szerzej, dostrzegać  osoby mieszkające w naszym otoczeniu?
   Najbardziej cieszy, że to wszystko były inicjatywy oddolne. Niepotrzebni byli urzędnicy, przepisy, nakazy czy jakieś wielkie i szeroko zakrojone akcje. Po prostu sami sobie potrafiliśmy nawzajem pomagać. Tu coś kupić, tam gdzieś coś zawieźć, coś załatwić, wesprzeć. Żoliborz ma dobre serce.

Bartek Michalski
Ilustracja: Dominika Hoyle


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *